Wprowadzając nowe meble, najpierw próbujemy wyobrazić sobie zwykły dzień, w którym ktoś otwiera szafkę, po chwili zapomina po co, a potem wraca po coś zupełnie innego. To pomaga nam zrozumieć, jak dany element będzie działał, kiedy nikt nie myśli o nim świadomie. Z tego powodu każdy fragment musi być wygodny, a jednocześnie odporny na całą serię drobnych, często nieplanowanych działań. Materiały wybieramy ostrożnie, bo mają wytrzymać nie tylko powtarzalne ruchy, lecz także te zupełnie przypadkowe, które zdarzają się częściej, niż mogłoby się wydawać. Liczy się to, aby szafki i szuflady otwierały się gładko, nawet jeśli użytkownik robi to w pośpiechu albo w półmroku.
Nowe propozycje w ofercie mają przede wszystkim wprowadzać porządek tam, gdzie zwykle panuje lekki chaos. Czasem chodzi o jedną drobną funkcję, która okazuje się ważniejsza, niż wygląda na papierze. Czasem o możliwość schowania czegoś, co do tej pory nie miało swojego miejsca. Dzięki temu przestrzeń stopniowo nabiera spójności, a korzystanie z mebli staje się naturalne, nawet jeśli rytm codziennych działań rzadko bywa regularny.